Jak już mówiłam zjeść się nie dało obiadów, kolacji czasami też, chociaż tyle, że to co kupili było jadalne, ale i tak jakoś nie syte. Przez 5 dni żywiłam się rogalikami i bułkami z sklepu aż gdy przyjechałam rzygać mi się chciało, od tego suchego pokarmu. Wycieczki były jak dla mnie nudne ale cóż do przeżycia, najgorsze było chodzenie po górach, gdy moje buty wyglądały jak bym się tarzała w gównie, było tyle błota. W nocy też nie miałam zbytniego relaksu, " koleżanki" stukały całymi nocami w ściany, po drugie nawzajem sobie dogryzaliśmy przez te 5 dni. Po kolonii zdałam sobie sprawę, że wszędzie dobrze lecz najlepiej w domu, dobry obiad, miła atmosfera itd. Wszystkie produkty w ośrodku były z firmy Aro, najtańsze i najskromniejsze jakościowo np. batoniki, picie, szufelka z zmiotką, papier toaletowy itp. Do tego zabawa przez okno parówki kontra cioty, no oczywiście my wygraliśmy, ale nauczycielka nas przyłapała bo jakby inaczej. Wszystko było na wspak moim oczekiwaniom, ale cóż jakoś musiałam przeżyć ten " Czarnobyl". Nie ma to jak pobyt wakacyjny w Iwoniczu Zdrój polecam!!! Dedykacja dla Gerarda i Frania wiem, że teraz opalacie się na lazurowych wybrzeżach Bułgarii, ale pamiętajcie, że bardzo tęsknię i kocham <3333 Małgosia.
PS. Oj Bułgaria wyspy, piękna opalenizna też bym chciała, ale cóż. Bieszczady to moje najgorsze wakacje w życiu!!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz