piątek, 6 lutego 2015

Spełnione marzenia, Gerard Way i Warszawa...

Zapraszam was do przeczytania recenzji z koncertu na którym byłam razem z swoją koleżanką Patrycją <3 : 

Na wstępie chciałam powiedzieć, że koncert odbył się w Warszawie 30 stycznia 2015 roku w klubie Palladium i oczywiście impreza muzyczna dotyczyła Gerarda Waya- amerykańskiego wokalisty dawnej rockowej grupy My Chemical Romance a teraz indywidualnego, niezależnego muzyka, który w 2014 roku wydał album pt.: Hesitant Alien. Od nie całego roku słucham Gerarda i MCR chociaż bardzo dużo im zawdzięczam, wiec gdy dowiedziałam się, że moja koleżanka a zarazem fanka Gerarda jedzie na koncert pomyślałam sobie: " A czemu by nie pojechać z nią". Kupiłam bilet w Empiku już na początku grudnia i od tamtego dnia wyczekiwałam wspaniałego, styczniowego dnia. Nadszedł długo wyczekiwany dzień a wszystko potoczyło się dokładnie tak:
Wstałam o godzinie 7.00 chociaż budzik dzwonił już o 6.30, ale z powodu iż kocham spać i nie chciało mi się wstawać przysnęłam jeszcze na pół godziny :), następnie wstałam spakowałam się i pojechałam na autobus do Chmielnika. Bus przyjechał o godzinie 9.54 wsiedliśmy do niego, razem ze mną i moją koleżanką, jechał jeszcze Patrycji tata, którego bardzo lubię <3 Dojechaliśmy na miejsce o godzinie 14.40 ponieważ, mieliśmy godzinę opóźnienia z powodu ewidencji służb nawet nie wiem jakich xD, w autobusie rozmawialiśmy z Gerardem ( bo tak mówię na swoją koleżankę), śmieliśmy się z różnych rzeczy ja trochę czytałam książkę: "Cień anioła" i jakoś czas upłynął. Gdy dojechaliśmy na miejsce, przeszliśmy koło Pałacu Kultury i Nauki, potem prosto uliczką i byliśmy już na miejscu, sama się zdziwiłam, że jest tak niedaleko. Dochodząc pod klub przeraziłam się ponieważ, czekało już z 200 osób, więc nie zastanawiając się długo poszliśmy jeszcze do łazienki i od razu zajęliśmy sobie miejsca. Ludzie stali tam od rana w foliach termicznych ponieważ było zimno, ale atmosfera zbliżającego się koncertu ogrzewała nasze serca. Od czasu do czasu zmienialiśmy się z tatą Gerarda a my wtedy spacerowaliśmy niedaleko klubu, śpiewaliśmy piosenki na cały głos, chociaż ludzie patrzyli się na nas jak na ludzi z psychiatryka, ale nam to w ogóle nie przeszkadzało :). Przed nami w kolejce stały Rosjanki, które serdecznie pozdrawiam <3. O godzinie 19.00 zaczęli nas wpuszczać, oczywiście Polskie bydło pchało się jakby brakowało miejsce na sali, żeby było szybciej zaczęłam rozbierać się na zewnątrz. Wchodząc do środka ochrona sprawdzała plecaki i kazali wyrzucać każde znajdujące się jedzenie, oczywiście mój mały móżdżek wyrzucił prawie wszystkie soczki i nie miałam co pić a mogłam je zostawić bo później już nie sprawdzali. Gdy weszliśmy do sali oczywiście z wielkim podekscytowaniem czekałam na rozwój wydarzeń, mieliśmy bardzo dobre miejsca, było widać całą scenę i cieszyłam się z tak dobrych miejsc :) Około godziny 20.00 zaczął grać sapport- Nothing But Thieves- zagraniczny zespół o pięknym pojęciu muzycznym nigdy wcześniej nie znałam tego zespołu a tu proszę takie wspaniałe zaskoczenie :) Zapraszam serdecznie do przesłuchania choć jednej z piosenek tego zespołu (przesłałam wam filmik z ich piosenką).


Gdy skończyli swój występ, hucznie ogłosiliśmy swoje zadowolenie z ich pracy artystycznej a oni tak bardzo się zdziwili naszą reakcją, następnie każdy nerwowo wyczekiwał Gerarda Waya aż pojawi się na scenie aż w końcu...
Zabrzmiały pierwsze dźwięki jego głosu, wtedy odpłynęłam byłam w siódmym może nawet w dziewiątym niebie, było cudownie mówił, że jesteśmy wspaniali, że na pewno do nas powróci, pokazywał do nas serduszka, a jego głos był taki cudowny co tu więcej mówić cud, miód i orzeszki. Gerard Way KOCHAM CIĘ <3. Potem wychodząc po tak wspaniałym koncercie zauważyłam, że support rozdaje autografy i robi sobie zdjęcia z obecnymi, więc wślizgnęłam się do kolejki i udało mi się zrobić zdjęcie z wokalistą( zdjęcie będzie poniżej tylko wyszło dziwne bo mam zamknięte oczy haha przez lampę od aparatu.) Następnie spaliśmy u cioci i wujka Patrycji, kolejnego dnia zwiedziliśmy Warszawę i na wieczór byliśmy już w domu. Ten wyjazd był wspaniały <3 i do końca życia go nie zapomnę :).













Ps. Wszystkie filmiki są mojego autorstwa tak jak i zdjęcia, dziękuje za przeczytanie i proszę o komentarze <3 Kocham was <3


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz