wtorek, 23 lutego 2016

Z powrotem :)

Witam:
Z góry przepraszam, za długi okres braku postów na blogu, nie wiem czy można się z tego tłumaczyć, jednakże problemy osobiste są jedynym powodem  tego zaniedbania. Jeśli chcielibyście poczytać moje zwierzenia zapraszam na drugiego bloga: skazana-za.blogspot.com
Dzisiaj poruszę zabawny temat mianowicie:" Nagonka na klaszczących Polaków w samolocie".
Dzisiejsi Polacy nudząc się, znajdują przeróżne powody z których można by się pośmiać. Komu przeszkadza klaskanie pod koniec lotu, skoro trwa jedynie kilka sekund, przecież to jedynie dowód na wdzięczność dla pilota, który szczęśliwie wylądował. Jeśli ktoś klaskał by przez cały lot to wiadomo, że byłoby to denerwujące i męczące, ale kilka sekund nie powinno sprawiać problemów.Od dawna Polacy szukają tysiąca powodów aby "pohejtować" ludzi, wyśmiać swój naród, ale dlaczego tak się dzieje? Na to pytanie nie znam szczegółowej odpowiedzi, jednakże wydaje mi się, że Polakom brakuje przyjaznego i dogodnego państwa. Co chce przez to powiedzieć? Ludzie czują się osaczeni, polityka wiadomo w jakim idzie kierunku(śmiech), a wszyscy dookoła mówią"Ucz się języków to w przyszłości, będziesz mógł stąd wyjechać". Złe postępowanie, ciągnie za sobą kolejne, może kiedyś nadejdzie czas przyjaźni i zrozumienia dla wszystkich obywateli Polski.


Małgosia :)

Ps. A wy jakie macie zdanie na ten temat? Piszcie w komentarzach, jeśli macie ochotę podyskutować. Pozdrawiam wszystkich i życzę szybkiego nadejścia weekendu.

piątek, 28 sierpnia 2015

Miłość zapomniana

     Uczucie przychodzi samo z siebie, nie ważne w którą stronę podążamy, za którym rogiem ulicy się znajdziemy. Magia miłości nie opiera się tylko na drogich prezentach, spontanicznych spotkaniach, czy także uczciwych spojrzeniach dwóch serc.
    Miłość jest przebudzeniem, które utrzymuje wartości w równym pionie, to takie lustro bez większych kompleksów, obfity strumień wody w upalne dni oraz pocałunek nad rozpiętym płaszczem nocy. Opieramy nogę raz lewą, raz prawą na spierzchniętej ziemi, by spojrzeć oczami niemowlęcia. Dlaczego miłości nie przyrównujemy do zjawisk atmosferycznych? Może, kiedyś będzie słońcem lub gradem, nad świtem naszego, duchownego okna domu. Czemu strzały Amora, obsesyjne szczęście miłosnych amuletów, nazywane jest prawdziwą miłością? Chcielibyśmy, aby uwielbienie było prostym krokiem ku radości a w rzeczywistości jest gorzkim posmakiem cierpienia. Zostajemy sami, jak opuszczona kamienica, skłonni do zdrady, zemsty na oczach królowej serca. W tym miejscu zanika czułość, rozdarta intensywność nie pozwala nam wrócić do rzeczywistości, szukamy tanich rozwiązań lub gubimy się w labiryncie prawd. Zielony w tamtej chwili nie określa nadziei. Miłość jest szczęściem w ustach Boga, jeśli dobrze zaobserwujemy daną nam połowę, możemy odkryć sens z nadchodzących chwil życia. Pożądanie nie posiada odkrycia egzystencjalnych słów, możemy przytulnie kochać drugą osobę albo miłować jej serce, takim jakim zostało wyrzeźbione. Paulo Coelho, powiedział kiedyś takie słowa: " Ani czas, ani mądrość nie zmieniają człowieka - bo odmienić istotę ludzką zdolna jest wyłącznie miłość". Mądrość to cecha umiarkowanej miłości spełnionej. Krzyk wywołany w duszy człowieka, umacnia nas do podejmowania poważnych decyzji, takich jak zaręczyny czy także małżeństwo. Dar miłości to nie tylko dowód na chęć bycia z daną osobą do końca wspólnych dni. lecz kochania jej za to kim jest a nie kim mogłaby się stać.
      Ilekroć zamkniemy swoje powieki, możemy dostrzec obraz, którego nie zauważmy w dzisiejszym świecie. Współczesna miłość opiera się na zapomnianej mgle, która ulatuje razem z aniołami, tam gdzie uczucia przeklinają zło...

Emma Lińska

Ps. Drodzy czytelnicy bardzo proszę o skomentowanie postu, jeśli to możliwe, chciałabym wiedzieć co o tym sądzicie. W niedługim czasie ukaże się post jednakże nie wiem o czym wolelibyście poczytać o miłości toksycznej, którą sama doświadczyłam czy o teraźniejszej mojej miłości, która zmienia moje życie? A może oba? Napiszcie w komentarzach będę wiedziała czym się kierować i oczywiście będę wdzięczna. Moja powiększona źrenica po badaniu okulistyczny xd.


wtorek, 18 sierpnia 2015

Nie martwić się o ciebie, to jak nie kochać słońca...

Wczoraj było inaczej, ponieważ Cię nie znałam, myślałam o codzienności wbijając wzrok w niebo. Poznałam prawdę bo dzisiaj otrzymałam ślad twojego szczęścia, stałam się inna przy zaćmionym rytuale. Miłość stawia nam wyzwania, doprowadza do szału tęsknotę, utrudnia falą spojrzeń-pomówienia. Uznajesz uczucia za chwilowy cień, chociaż twoje życie uważa inaczej. Boisz się poddać więc czekasz na kolejną wskazówkę. A co jeśli nie przybędzie? Nie martw się następny dzień objawi nowe słowa. Za co tak naprawdę kochamy? Chyba nie tylko przez zapach dłoni? Kradzież gwiazd nie zmieni miłości. Kochać to znaczy być pomimo samotności i strachu o przyszłą noc. Trudno jest zapomnieć w ciszy księżyca. Posłuchaj ile mam Ci do powiedzenia, jak wiele chcę przekazać, przecież nie zdążyłam jeszcze podziękować. Wystarczy tylko słuchać, aby dostrzec drugiego człowieka. Dałeś mi więcej niż przypuszczało otoczenie, ono bezmyślnie czeka na koniec a to dopiero połowa jedności. Zaczarujmy tęcze, abyśmy po jej schodach mogli przejść na drugą stronę. Szept codzienności, rozpoznaje sekundy na zegarze, to za nimi powinniśmy podążyć. Miłość w moich oczach nie zgaśnie a w ustach Boga, otwiera drzwi do raju spełnionych oczekiwań...


^^Drodzy czytelnicy pamiętajcie, miłość przychodzi nie spodziewanie, to taka kinder niespodzianka dla każdego z nas, ja jestem na etapie poznawania mojej szczerej miłości od wewnątrz <3 Jeśli jeszcze do was miłość nie zapukała to znaczy, że zbliża się małymi kroczkami, żeby bardzo was zaskoczyć. Wszystko potrzebuje czasu <3 Kocham was i dziękuje, że jesteście...


Ps. Dedykacja dla ludzi kierujących się miłością i dla mojego misiaczka <3 Dziękuje Ci za wszystkie spędzone chwile razem, za to, że w każdej sytuacji mogę na ciebie liczyć. Bardzo Cię Kocham <3

niedziela, 12 lipca 2015

I znowu to samo...

I znowu będę się powtarzać, przepraszam, że tak długo mnie nie było, ale ostatnie miesiące mojego życia były tak zwariowane, że nie miałam czasu na większe udziały tutaj na naszym blogu. Dziękuje wam kochani, że pomimo mojej nie aktywności, byliście tutaj, serdecznie wam za to dziękuje. Teraz wakacje więc postaram się o dodawanie większej ilości postów. Nie wiem o czym pisać, ale może zacznę od początku, wte wakacje bardzo się nudzę, chociaż na początku sierpnia jadę do Zakopanego, więc z tej podróży zdam wam relacje na pewno. Dostałam się do wymarzonego liceum na profil dziennikarski, ponieważ w przyszłości swoje życie wiązać chce z dziennikarstwem. Nie wiem co pisać więc kończę, podzielcie się w komentarzach jak wam mijają wakacje? Może podzielicie się wrażeniami z podróży. Kocham was i dziękuje, że jesteście!!
Ps. A to moje zdjęcie z triadą <3


piątek, 8 maja 2015

Dziennik udręczonej :)

Cześć!
Przepraszam was kochani, za to, że nie spełniłam mojej ostatniej obietnicy, miałam dodać już czwartą część "Dziennika udręczonej", jednak ostatnio naprawdę z niczym się nie wyrabiam. Jeszcze raz przepraszam i mam nadzieje, że mi wybaczycie. Dodaje kolejną część teraz, jeśli wam się spodoba lub wam nie przypadnie do gustu, to po prostu piszcie w komentarzach, bardzo was proszę, komentarze są motywujące, możecie także zadawać mi pytania na które na pewno odpowiem odnośnie wszystkiego.
Zapraszam do miłej lektury!
" Dziennik udręczonej"
Część IV

Wszystko stawało się takie trudne, bez kolorów na przyszłe dni. Nie miałam siły z tym wszystkim walczyć, więc po prostu zamykałam się w swoim pokoju i malowałam. Nawet moje obrazy wydawały się posępne, jakby chciały uciec z płótna i powiedzieć mi, że mają dość mojej ponurej twarzy, ukrytego smutku w oczach. Wiedziałam w tamtym momencie, że powinnam wziąć się w garść, ale tak naprawdę po co? Nie miałam nikogo z kim mogłabym tak szczerze porozmawiać, nikogo nie obchodziło co tak naprawdę czuje. Mama starała się ze mną nie rozmawiać, co stawało się bolesne a Marca sama wolałam unikać. Bałam się go, patrzył na mnie jak na kolejną zdobycz, jakby planował mnie skrzywdzić, tylko nie miał dotychczas planu,  jak powinien to wykonać i kiedy zaatakować. Czułam się jak ptak w klatce, nie mogący się rozwijać. W szkole nie było wcale lepiej, chociaż wolałam widzieć twarze, które bez sztucznych uprzejmości, wyrażały nie chęć do mnie. Nie którzy powiedzieliby, że jeśli moje życie nie ma tak naprawdę sensu, to powinnam popełnić samobójstwo, ale chciałam żyć, jakaś część mnie nie pozwalała mi odejść, przegrać bitwy: " Ja i reszta świata". Martwiłam się tym, że tam po drugiej stronie rzeczywistości, nie byłoby wcale lepiej, a może nawet gorzej? Najważniejsze dla mnie w tamtych chwilach było, stoczenie walki o każdy kolejny, przyzwoity dzień życia. Nie mogłam się poddać, chciałam za wszelką cenę żyć, pokazywać światu, że po prostu można dotknąć gwiazd i marzeń, które powinny nas utrzymywać w mądrości naszych serc. Za dwa tygodnie moje urodziny, chciałabym spędzić je z mamą i tatą, jak to było za dawnych czasów: Mama zawsze urządzała przyjęcie niespodziankę, mogłam z uśmiechem na twarzy, wypowiadać prośby odnośnie marzeń, przy zdmuchiwanych świeczkach. Tata upamiętniał to wydarzenie, wręczając mi drobny upominek i nagrywając całą uroczystość na pamiątkę. Czasami zastanawiałam się, czy przewidział swoją śmierć i może z tego powodu, chciał zostawić po sobie jakiekolwiek wspomnienia? Mając naprawdę złe dni, siadałam przed laptopem, włączałam nagranie i wspominałam lata, w których moja egzystencja miała nie przeciętny sens także dla innych....


Ps, Z dedykacją dla wiernych czytelników, kocham was <3 Małgosia.

sobota, 25 kwietnia 2015

Nie po naszej myśli...

Cześć kochani!
Przepraszam, że tak długo mnie nie było, ale w tym tygodniu miałam egzaminy gimnazjalne a ostatnio na nic nie mam czasu, dużo nauki jednakże teraz powracam i obiecuje, że w następną niedziele dodam kolejną część: "Dziennika udręczonej", mam nadzieje, że tą długą nieobecność mi wybaczycie. Dziękuje za wyrozumiałość...
Dzisiaj opowiem trochę o trudzie, który wykonujemy, aby rzecz dla nas nie osiągalna się udała, jednakże efekt końcowy jest nie taki jaki chcielibyśmy ujrzeć...
Jestem humanistką i z przedmiotami ścisłymi mam duży problem, dlatego bardzo obawiałam się egzaminów gimnazjalnych z części ścisłej, najbardziej matematyki. Dużo wcześniej zaczęłam rozwiązywać testy z matematyki z poprzednich lat, chodziłam na korepetycje, a efekt końcowy będzie niestety nie taki jak sobie wymarzyłam. Dużo z nas ma cele, do których chce dotrzeć, wielu z nas marzy o lepszym jutrze i chociaż starania nie przynoszą tego o czym marzymy nie możemy nigdy się podawać. Pamiętajcie, człowiek nie może być dobry ze wszystkiego, jednakże wiarą możemy zdobyć więcej niż przypuszczamy. Nie dawno miałam lekcje Wiedzy o Społeczeństwie na, której mówiliśmy o wyborze zawodu, oglądając film stwierdziłam, że mam duszę artysty- no bo przecież cały czas coś pisze, dużo śpiewam nic innego oprócz tego nie umiem robić a tylko to sprawia, że czuje się szczęśliwa ( Zapomniała bym o najważniejszym ukochany zespół 30 Seconds To Mars <3), moje koleżanki po tych słowach, zaczęły się ze mnie śmiać i mówić:" Przecież ty nie umiesz malować, a pisać każdy może". Drodzy moi wiem, że wielu z was słyszy często takie słowa, załamujecie się, czasami nie, ale chce przekazać wam jedno, nie ważne co usłyszycie na swój temat, na temat tego co kochacie najbardziej w życiu, róbcie w życiu to co przynosi wam jedynie radość, nie zadręczajcie się opiniami innych i spełniajcie marzenia, bo życie jest jedno, małe, nie wiadomo kiedy może się skończyć...


Ps. Mam nadzieje, że długa nie obecność zostanie mi wybaczona. Przepraszam was bardzo moi drodzy czytelnicy, kocham was. Tak jak mówiłam: " Dziennik udręczonej", ukaże się w następną niedziele. Do zobaczenia, ten post jest z specjalną dedykacją dla was kochani <3

sobota, 4 kwietnia 2015

Może życzenia?..

Kochani na te zbliżające się święta Wielkanoce, życzę wam dużo radości z nadchodzących chwil w naszym życiu, spełnienia marzeń bo to jedna z rzeczy, do której dążymy, wielu ciepłych dni w gronie najbliższych, mokrego-marsowego dyngusa i wszystkiego co sobie życzycie. Kocham was, dziękuje za to, że jesteście, że wspieracie naszego Bloga bo to najważniejsze... Dobrze, że jesteście.
Nie umiem składać życzeń za co przepraszam, dlatego teraz zrobię kopiuj, i wklej xD, żeby te życzenia na dole były całością:

Cukrowy baranek ma złociste różki 
pilnuje pisanek na łączce z rzeżuszki. 
A gdy nikt nie patrzy, chorągiewką buja i cichutko beczy Święte Alleluja.